Powróciłam tu mimo to, że dodałam dziś już jedną notkę.
Ale odczułam potrzebę zwierzenia się.
Taką nagłą potrzebę...
Od czego by tu zacząć... no więc od 2 tygodni mam jakąś dziwną obsesję na punkcie odchudzania.
Ciągle myślę tylko o tym żeby zrzucić parę kilogramów.
Liczę kalorie.
Codziennie ćwiczę.
Odstawiłam słodycze, fast foody i inne rzeczy przyczyniające się do przyrostu tkanki tłuszczowej.
Na chwilę obecną ważę 50 kg przy wzroście 159,5 cm.
Teraz każdy z was pomyśli pewnie że jestem walnięta.
W komentarzach będą zaraz teksty pt. ' Idź się lecz' itd...
Ale mimo wszystko bardzo chcę schudnąć.
I dopnę swego.
Uważam, że jestem gruba, że mam grube uda.
Myślę, że jestem brzydka.
Te myśli niszczą mnie od środka.
Nie czuję się atrakcyjna.
Wyśmiejecie mnie, ale zawsze podobały mi się dziewczyny, którym `wystają` kości.
Uważałam, że one mają idealną figurę.
Nie wiem co się ze mną dzieje.
Nie mogę sobie z tym poradzić.
Wiem, że takie gwałtowne odchudzanie wiąże się z ryzykiem.
Czasem można nawet wpaść w anoreksję, czy rozregulować sobie cały organizm.
Ale świadomość tego zagrożenia i tak nic nie daje. Chęć schudnięcia wydaje się być silniejsza ode mnie...
sentenced-on-life 1/02/2010 21:50:55 [
Powrót]
Komentuj
| Moony by
Marauders dla
sentenced-on-life |